Nomad

January 15, 2012 by admin | 0 comments

Wstałem o świcie, w dolinie potoku unosiła się delikatna mgiełka, była absolutna niezmącona cisza. Jadłem owsiankę i obserwowałem otoczenie, znikał powoli pierwszy chłód, a stopniowo wlewało się w człowieka ciepło nowego dnia. Goryczka herbaty wypełniała optymizmem i siłą. Ruszyłem dnem potoku między pionami i poziomami buków lśniących od porannej wilgoci. Pierwsze jękliwe krzyki myszołowa wyrywają mnie z zadumy, zaczynam myśleć estetycznie, wyciągam aparat i kadruje rzeczywistość – coś trącę, zyskuje obraz.

Social Widgets powered by AB-WebLog.com.